﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Samotna przejażdżka p. Dullesa”> 
<author_1=”Zygmunt Broniarek”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="5">
<date=”1954-05-05”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Najbardziej lakonicznie pozycję pana Dullesa wyraził chyba dziennik „Suusse”, który pisze, że w kołach dziennikarskich nazywa się amerykańskiego sekretarza stanu „ministrem izolowanym”. Gazeta podkreśla, że wyjazd p. Dullesa nastąpił w okolicznościach dość dla niego nieprzyjemnych „Wyjazd ten — twierdzi dziennik — uważany jest szczególnie w anglosaskich kołach politycznych za wskaźnik choroby, jaka nawiedziła delegację amerykańską. Staje się rzeczą coraz bardziej widoczną, że pozycja tej delegacji (na konferencji — red.) jest coraz mniej godna pozazdroszczenia”. „France Soir” pisze zaś, że „pan Dulles wyjeżdżał z Genewy z uczuciem goryczy”.
Skąd ta gorycz? Zacytujemy jeszcze jeden dziennik szwajcarski „Der Bund”, a właściwie zamieszczoną w nim depeszę „United Press”, która stwierdza co następuje: 
„Jak podają ze źródeł miarodajnych, wśród trzech delegacji zachodnich rozwinęła się poważna różnica zdań w odniesieniu do szeregu ważnych zagadnień. W kołach amerykańskich podkreślono, że sekretarz stanu Dulles jest najgłębiej rozczarowany stanowiskiem francuskiego i angielskiego kolegi w odniesieniu do kwestii koreańskiej. Po pięciu dniach konferencji i pięciu plenarnych posiedzeniach, ani Eden, ani Bidault nie podnieśli się ze swoich miejsc, by udzielić pełnego poparcia stanowisku Dullesa w sprawie koreańskiej, wyłożonemu w jego przemówieniu”. I w tym miejscu następuje kluczowe pytanie: „Gdzie są europejscy sojusznicy Stanów Zjednoczonych?” 
Pytanie istotnie na miejscu. Dotychczasowy przebieg konferencji w sprawie koreańskiej, jak również rozwój sprawy indochińskiej, która wprawdzie w debacie plenarnej nie została jeszcze poruszona, ale zajmuje wiele miejsca w komentarzach prasy — pokazuje, że rysy we „froncie zachodnim” coraz bardziej się powiększają. A przecież pamiętać trzeba, że właśnie w celu wzmocnienia tego frontu pan Dulles przedsiębrał przed konferencją genewską podróż lotniczą do Londynu i Paryża „Jedność zachodnia w Genewie — w przeciwieństwie do Berlina — pisze zacytowany już „France Soir” — trzeszczy w posadach”.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
